poniedziałek, 28 stycznia 2013

Aktualizacja włosów - styczeń 2013

Kolejny miesiąc zapuszczania i walki o piękne włosy zakończony. Wraz z upływem stycznia kończy się również akcja wspólnego zapuszczania włosów u frombodytohair. Jestem niezwykle ciekawa jak innym dziewczynom poszło trzymiesięczne zmaganie o długie włosy:)
A dziś u mnie, jak to bywa pod koniec miesiąca, aktualizacja włosów:)

























Jakich kosmetyków używałam najczęściej?

























      * Olejek łopianowy z kiełkami pszenicy i olejkiem jojoba /KLIK/
* Szampon wzmacniający Receptury Babuszki Agafii /KLIK/
* Szampon Eva Natura z czarną rzepą /KLIK/
* Odżywka Isana z olejkiem babassu: do dziś nie mogę pogodzić się z jej wycofaniem;(
* Wcierka przeciw wypadaniu Receptury Babuszki Agafii /KLIK/
* Maska L'Biotica Biovax keratyna+ jedwab
* Maska łopianowa Receptury Babuszki Agafii /KLIK/

Pozdrawiam,
Magdalen...:)

piątek, 25 stycznia 2013

Pielęgnacja dłoni z Isaną - porównanie i krótka recenzja trzech kremów do rąk Isana

Zima w pełni. Na zewnątrz intensywnie pada śnieg, tworząc przepiękny krajobraz. Nic tylko podziwiać go zza okna:) Po wyjściu z domu, niestety nie jest już tak pięknie - szczególnie dla naszych dłoni, na które o tej porze roku powinnyśmy zwrócić szczególną uwagę.
Dziś przedstawię Wam kremy, które pomagają moim dłonią przetrwać ten trudny dla nich czas. Dwa z nich są moimi ulubieńcami, trzeci niestety nie spełnia w pełni moich oczekiwań:)

























1. Isana rumiankowy krem do rąk:

Co mówi producent?
* rumianek, prowitamina B5 oraz gliceryna pielęgnują ręce oraz podrażnienia
* szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu
* pH przyjazne dla skóry; testowany dermatologicznie

Skład:
Aqua, Isopropyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyglyceryl-3 Methyl Glucose Distearate, Octyldodecanol, Butyrospermum Parkii Butter, Paraffinum Liquidum, Stearic Acid, Phenoxy-ethanol, Dimethicone, Panthenol, Parfum, Sodium Hydroxide, Carbomer, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Glycine Soja Oil, Propylparaben, Chamomilla Recutita Exstract, Tocopherol, Bisabolol.

Moja opinia:
Ten krem nie przypadł mi do gustu. Jak widać powyżej, skład nie jest porywająco dobry. Mamy tu silikon, parafinę i sporą ilość parabenów. Tytułowy rumianek znajduje się bardzo nisko, bo na trzeciej od końca pozycji w składzie.
Zapach jest całkiem przyjemny, jednak znam znacznie lepiej pachnące kremy do rąk.
Co do działania, to jak wspomniałam wcześniej, jest ono najgorsze spośród prezentowanej dziś trójki.
Krem kiepsko nawilża. Nawilżenie jest bardzo lekkie i doraźne. Dla osób z bardzo suchą skórą dłoni, będzie zdecydowanie za słabe.
Poza tym, krem pozostawia "śliską" warstwę na skórze, co nie jest dla mnie zbyt przyjemne (myślę, że to sprawka silikonu i parafiny w składzie).
Wchłania się całkiem szybko, jednak za sprawą tej "powłoczki" na dłoniach, długo zostawiamy tłuste ślady na dotykanych przedmiotach.

2. Isana krem do rąk - kwiat pomarańczy

Co mówi producent?
Isana krem do rąk kwiat pomarańczy o świeżym zapachu pomarańczy i kwiatu pomarańczy został opracowany specjalnie do pielęgnacji suchej skóry dłoni. Bogata formuła pielęgnująca z masłem kakaowym, pantenolem i gliceryną intensywnie rozpieszcza dłonie. Dopełnieniem kompozycji pielęgnującej jest wysokowartościowy olej z pestek moreli. Krem do rąk łatwo się rozprowadza, szybko wchłania, nie pozostawiając na skórze klejącej się warstewki. Bez olejów mineralnych, silikonów, parabenów.

















Skład:
Aqua, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Glyceryl Stearate Se, Ethylhexyl Stearate, Cetyl Alcohol, Butylene Glycol, Phenoxyethanol, Theobroma Cacao Butter, Panthenol, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Octyldodecanol, Sodium Cetearyl Sulfate, Acrylates/C10-30 Akryl Acrylate Crosspolymer, Parfum, Ethylhexylglycerin, Copernica Cerifera Cera, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Flower Extract, Propylene Glycol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Liminene, Buthylphenyl, Methylpropional, Geraniol, Linalool.

Moja opinia:
Krem ten niezwykle przypadł mi go gustu. Skład jest lepszy od poprzednika, co daje się zauważyć w jego działaniu.
Zapach jest piękny, mocno wyczuwalna jest tytułowa pomarańcza z domieszką lekkiej goryczy. Niestety, ta niezwykle przyjemna woń, nie utrzymuje się zbyt długo na dłoniach.
Krem jest niezwykle lekki, a zarazem bardzo dobrze nawilżający. Konsystencja jest rzadka, przez co wchłania się w mgnieniu oka, pozostawiając skórę miękką i przyjemną w dotyku. Produkt ten nie zostawia tłustej/śliskiej warstwy na dłoniach, co jest dla mnie znaczącą cechą W kilka sekund po aplikacji możemy przejść do normalnych czynności, nie brudząc przy tym całego otoczenia:) Idealny krem na dzień, do torebki.

3. Isana intensywny krem do rąk z 5 % mocznikiem

Co mówi producent?
* pielęgnacja i ochrona dla bardzo suchej skóry
* z zawartością cennego urea, masła shea, jak również wartościowych substancji czynnych takich jak panthenol i wosk pszczeli
* szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze
* pH przyjazne dla skóry - przebadany dermatologicznie
* przechowywać w temperaturze pokojowej

















Skład:
Aqua, Glycine Soja Oil, Glycerin, Urea, Sodium Lactate, Cetyl Alcohol, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Pakii Butter, Cera Alba, Panthenol, Carbomer, Parfum, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Xanthan Gum, Linalool, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Geraniol, Ethylhexylglycerin, Limonene.

Moja opinia:
Ten to dopiero daje turbo nawilżenie:D
Zaczynając od krótkiej analizy składu, można dostrzec iż jest on najkrótszy ze wszystkich prezentowanych dzisiaj kremów, jak również jest najbardziej treściwy.
Zapach jest delikatny, całkiem przyjemny, nie utrzymuje się jednak zbyt długo na dłoniach po aplikacji.
Konsystencja tego kremu jest niezwykle tłusta i ciężka. Aby całkowicie wchłonąć się w skórę, potrzebuje trochę czasu (dłonie nie pochłaniają go w tak ekspresowym tempie, jak wersji z pomarańczą). Dlatego, używanie go jako kremu na dzień, nie jest zbyt komfortowe. Ale nałożenie go grubszą warstwą na noc, daje nieprawdopodobne nawilżenie i odżywienie skóry. Dłonie wyglądają jak nowe:D Dawka nawilżenia jest wręcz zjawiskowa, dlatego krem ten stał się moim niekwestionowanym ulubieńcem wśród kosmetyków do "nocnej regeneracji";)


Podsumowując, pierwsze miejsce zajmują ex aequo krem do rąk z pomarańczą jako lekki, a zarazem skuteczny dzienny nawilżacz, oraz krem z 5% mocznikiem, jako nocny pogromca suchych i zniszczonych dłoni. Ostatnie miejsce w moim "mini" rankingu zdobywa krem z rumiankiem, ze względu na kiepskie właściwości pielęgnujące i nieprzyjemną silikonowo-parafinową osłonkę na dłoniach...

Pozdrawiam,
Magdalen...:)

czwartek, 24 stycznia 2013

Tak się kończy wypad po "waciki";)

Dziś krótko, szybko i na temat. Pokażę Wam drobne zakupy, jakie poczyniłam udając się do drogerii Wispol, z zamiarem kupna samych wacików:) Jak to u mnie bywa wyszłam z pełną siatką:D
W moim koszyku wylądowały:
* 2x wcierka Jantar: u mnie sprawdza się rewelacyjnie. Pomaga zatrzymać uciekające włosy na mojej głowie. Często w drogerii Wispol są one wykupione, dlatego wzięłam od razu dwie buteleczki.  9,90 zł za sztukę
* Pilnik do paznokci KillyS: już go uwielbiam:) Bardzo mocny i skuteczny, a zarazem delikatny. Świetny do samodzielnego skracania paznokci. 6,90 zł
* Maseczki Ziaja: dotleniająca i kojąca: bardzo lubię te maseczki. Zawsze kupuję je w Rossmannie, jednak tam nie było tych dwóch konkretnych rodzai. Ciekawe, czy różnią się czymś od pozostałych? 1,60 zł 
* Waciki Cleanic: moje ulubione. Nie rozwarstwiają się, są mocne i delikatne. Ich grubość jest dla mnie idealna. ok. 3 zł 

















    * Maska do włosów Gliss Kur: sporo dobrego słyszałam o tej masce. Jej skład jest zadziwiająco dobry jak na tą firmę. Konsystencja maślana, gęsta, taka jaką lubię. Ogólnie maska jest niezwykle trudno dostępna. Gdy zobaczyłam ją na półce, bez chwili zastanowienia wrzuciłam do koszyka. Jestem jej bardzo ciekawa... 13,99 zł Wispol

PS: na koniec przedstawię Wam moje najukochańsze czekolady...;)
Czekolady Milka, to jedne z bardzo niewielu słodyczy za którymi przepadam.
Ogólnie, nie jem zbyt dużo słodyczy. Ale nie dlatego, że się odchudzam, czy bardzo dbam o zdrowe odżywianie. Ja po prostu ich nie lubię. Zamiast po batonika, zawsze sięgam po jabłko lub pomarańczę. Jedynie czekoladom Milka nie potrafię się oprzeć:D Moje dwa ulubione smaki to: czysta mleczna i z jogurtem truskawkowym.
Mniaaammm...:D

Pozdrawiam,
Magdalen...:)

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Baikal Herbals regulujące serum do skóry tłustej i mieszanej

Bardzo długo zbierałam się do tej recenzji, dlatego że przez długi czas nie wiedziałam, co mogłabym napisać na temat tego serum. Koniec końców, udało mi się poukładać w głowie moje wrażenia, dotyczące tego kosmetyku. Zainteresowanych zapraszam dalej...:)


Cena i dostępność:
Kalina ok. 20 zł KLIK
Bioarp ok. 28 zł KLIK

Opakowanie:
Produkt zamknięty jest w zgrabnej, 30 ml buteleczce typu air-less. Użytkowanie jest więc niezwykle higieniczne i przyjemne. Sama pompka działa bez zarzutu. Nie zacina się, dozuje odpowiednią ilość produktu.

Zapach:
Delikatny, całkiem przyjemny, choć mój nos miewał do czynienia z zapachami nieco bardziej atrakcyjnymi od tego:) Wyczuwalny na skórze do kilku minut po aplikacji.

Wydajność: trudno mi ją dokładnie ustalić, ponieważ opakowanie nie pozwala ocenić, ile produktu jeszcze pozostało. Jednak, po 2 miesiącach użytkowania jeszcze "coś" tam jest:)

Kilka słów od producenta:
Serum do twarzy regulujące pracę gruczołów łojowych na bazie ekstraktów z ziół Bajkału. To szybko działający kosmetyk przeznaczony do usuwania problemów i pielęgnacji skóry tłustej. Leśna szałwia uspokaja skórę, likwiduje stany zapalne i zaczerwienienia. Zawilec stymuluje proces regeneracji komórek skóry, likwiduje błyszczenie się skóry. Biała porzeczka nasyca skórę witaminami, oczyszcza i ściąga rozszerzone pory. Dzięki zawartości naturalnych komponentów serum przywraca skórze naturalny bilans, działa antyseptycznie, poprawia cerę.

Skład:                        =>
Jak na firmę Baikal Herbals przystało, skład jest godny podziwu.

Znajdziemy tu m. in:
szałwię, zawilec żółty, olej z nasion białej porzeczki, organiczny wyciąg z tymianku, organiczny wyciąg z zielonej herbaty, gliceryna, alantoina, pantenol, ekstrakt z łopianu większego, kwas glikolowy, stulisz lekarski + kilka konserwantów




Konsystencja:















Konsystencja jest niezwykle lekka. Produkt nie zapycha naszej buzi, wchłania się bardzo szybko, nie pozostawiając na twarzy tłustego filmu.  Pomimo zapewnień producenta, nie zostawia skóry w pełni matowej. Efekt, który uzyskujemy na twarzy jest jednak bardzo naturalny. Cera jest lekko rozświetlona, ale nie błyszcząca.
Jak już kiedyś wspominałam, nie mam problemu z nadmiernym świeceniem się skóry. I tutaj jest coś, co mnie dość mocno dziwi. Po kilku godzinach od nałożenia serum, strefa T zaczyna się błyszczeć, co nie jest u mnie codziennym zjawiskiem. Tak więc, dla osób z tłustą cerą, szukających w kremach efektu matowienia, serum niestety nie spełni tych oczekiwań.

Kolejną rzeczą jest kompletny brak nawilżenia. Kiedy aplikowałam serum na noc - na mocno oczyszczoną i ściągniętą twarz (efekt po mydle Aleppo), nie radził sobie z jej nawilżeniem i buzia nadal była nieprzyjemnie ściągnięta. W związku z tym, serum na dzień nie jest dobre, bo skóra błyszczy się po kilku godzinach, na noc tym bardziej, gdyż jest zbyt lekkie i mało treściwe.

Co do obietnic producenta, związanych z usuwaniem problemów skóry tłustej (tj. pryszcze, grudki, zablokowane pory), to niestety produkt kompletnie nic nie zdziałał w tym kierunku. Żadnych rezultatów w kwestii "bilansowania" skóry i poprawy jej wyglądu. Pryszcze i grudki jakie były takie pozostały.


Kolejnym zapewnieniem producenta jest oczyszczenie i ściągnięcie porów. Tutaj ponownie, stwierdzenie jest mocno naciągane. Nie zanotowałam żadnego wpływu na pory. Serum było dla nich zupełnie neutralne.

Produkt jednak nie podrażnił mojej skóry, mam wręcz wrażenie, że łagodził dotychczasowe podrażnienia i przynosił ukojenie wszelakim zaczerwienieniom.





Podsumowując, produkt w żadnym stopniu nie pomógł mojej problematycznej skórze, ale jej także nie zaszkodził. Moja twarz potraktowała go bardzo obojętnie, serum było dla niej kosmetykiem neutralnym:)

Niestety, nie mogę polecić tego produktu...

Pozdrawiam,
Magdalen...:)

sobota, 19 stycznia 2013

Paznokcie: Golden Rose Rich Color 05

Dzisiejsza notka będzie dość nietypowa, ponieważ jako pierwsza na moim blogu będzie dotyczyła paznokci. W tej kwestii jestem dość nudna:) Nie lubię wzorków, pstrokatych (neonowych) kolorów. Raczej stawiam na klasykę. Dziś przedstawię Wam lakier w kolorze, w którym czuję się najlepiej. Jest to kolor nude od Golden Rose:)

Golden Rose Rich Color nr 05

Lakier wyposażony jest w gruby pędzelek, dzięki któremu aplikacja jest naprawdę szybka i wygodna. Trwałość jest dobra. Ok. 5 dni leży na paznokciach w stanie nienaruszonym.
Jednak najbardziej zaskoczyło mnie to, jak ten lakier szybko zasycha. W mgnieniu oka paznokcie są suche i można spokojnie przejść do normalnych codziennych czynności:)














Zdjęcie w sztucznym świetle z lampą błyskową:

















 A Wy lubicie takie nudziaki, czy może wolicie coś bardziej szalonego?

Pozdrawiam,
Magdalen...

wtorek, 15 stycznia 2013

Nowości w mojej kosmetyczce

Było denko, jak na mnie to dość spore, dlatego przyszedł czas na uzupełnienie wolnych miejsc na moich kosmetycznych półkach. Nic tak nie poprawia humoru jak zakupy:)
Po raz kolejny zrobiłam "napad" na drogerię Wispol. Jestem nią absolutnie oczarowana. Spędziłam w niej ok. 45 min(!). Jest tam ogrom kosmetyków, które są bardzo trudno dostępne. Wszystkie w jednym miejscu - o tym marzyłam:D W dodatku ceny są bardzo przystępne. Drogeria jest duża i ... można przepaść:)
 Co kupiłam?:
* Sól kąpielowa z Morza Martwego: ostatnio mam nasilony atak AZS, a kąpiel z solą z Morza Martwego   przynosi mojej skórze ukojenie i nawilżenie. Sól pochodzi z Natury, kupiona za 8,99 zł (500 g)
* Lakier Golden Rose Rich Color nr 05: kolor nude. Jestem nudziarą w kwestii paznokci. W takich kolorach czuję się najlepiej:) Drogeria Wispol 5,90 zł


* Nivea pielęgnujący olejek pod prysznic: w związku z atakiem AZS, szukałam czegoś delikatnego i nawilżającego do mycia ciała.
Zastanawiałam się nad Isaną. Jej cena jest znacznie niższa, pojemność taka sama, skład bardzo podobny. Jednak trafiłam na olejek Nivea, który był na promocji w Tesco ( 10,99 zł => regularna cena to ok. 17 zł) i postanowiłam spróbować. Wiele osób narzeka na jego zapach. Ja nie czuję w nim nic odrażającego. Ot, taki przeciętny...:)
Poj. 200 ml.








* Lirene żel + oliwka pod prysznic "oliwka z ryżu"
Tutaj mnie troszkę poniosło:) Kupiłam pod wpływem impulsu, chwili. Bardzo spodobał mi się zapach. Biorąc pod uwagę, iż mam (nie)małe zapasy żeli pod prysznic, pewnie postoi chwilkę w kolejce, ale z pewnością zużyję go z wielką przyjemnością (czy ja czuję, że rymuję:D)
Drogeria Wispol - 8,90 zł
Poj. 250 ml









* Baza pod cienie Cashmere Dax Cosmetics:
Moja baza z Kobo, doczekała się sędziwego wieku, dobiła dna i na pewno pojawi się w kolejnym projekcie denko. Przyszedł więc czas, aby odstąpiła swojego miejsca, młodemu i pięknie wyglądającemu następcy:)
Drogeria Wispol - 24,90 zł
Poj. 7 g







* Szczoteczki do zębów CURAPROX ultra soft 5460
Wiele osób polecało te szczoteczki, dlatego postanowiłam wypróbować. Pierwsze wrażenia są niezwykle pozytywne. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak miękką, a zarazem tak dobrze czyszczącą szczoteczką.
Allegro - ok. 30 zł z przesyłką





* Maseczka nawilżająca Noni Care:
Kupiłam zachęcona pięknym składem. Pierwszy raz mam do czynienia z tą firmą, nie słyszałam też o niej zbyt wiele, dlatego nie bardzo wiem czego się spodziewać. Mimo wszystko, mam nadzieję, że krzywdy mi nie zrobi, a może nawet ją polubię? Zobaczymy...:)
Drogeria Wispol - 2,50 zł
Poj. 11 ml







Tak prezentują się moje styczniowe zakupy. Oprócz tego kupiłam jeszcze piankę do mycia twarzy Pharmaceris, ale o niej już kiedyś wspominałam:)

Pozdrawiam,
Magdalen...

niedziela, 13 stycznia 2013

La Roche-Posay Effaclar Duo

Mam cerę problematyczną. Wspominałam o tym przy okazji postu z pielęgnacją mojej skóry. Od dawna szukałam czegoś, co pomogłoby uporać mi się z pryszczami, krostami i innymi męczącymi niedoskonałościami na mojej buzi. Udało mi się:) Odnalazłam mojego "małego bohatera" w postaci kremu zwalczającego niedoskonałości - Effaclar Duo.

                                     Skład:                                      












Cena: ok. 40 zł
Dostępność: większość aptek, Allegro.
Opakowanie: bardzo wygodna tubka, z cienkim "dzióbkiem", pozwalającym kontrolować ilość dozowanego produktu.


Pojemność: 40 ml
Konsystencja: bardzo lekki, szybko wchłaniający się krem, pozostawiający efekt matu na skórze.
Zapach: całkiem przyjemny; nie jest tak drażniący, jak u innych specyfików tego typu.

Moja opinia:
Moim zdaniem jest to najlepszy produkt do zadań specjalnych, ogólnodostępny, w przystępnej cenie. Jednak nie od samego początku mojej przygody z tym produktem było tak kolorowo.
Kurację rozpoczęłam pod koniec listopada. Effaclar Duo stosowałam codziennie na noc, cienką warstwą.
Początkowo byłam lekko zaniepokojona, ponieważ podczas nakładania na skórę, pojawiło się uczucie delikatnego szczypania i mrowienia. Na szczęście, po kilkukrotnej aplikacji, niedogodność ta całkowicie zniknęła. Moja skóra przyzwyczaiła się i zaakceptowała nowego towarzysza. Pojawiło się jednak nieco inne zjawisko. Dostałam wielkiego wysypu pryszczy. Większość podskórnych białych grudek (a miałam ich mnóstwo) przerodziło się w eksplodujące wulkany:) Zacisnęłam jednak zęby i pomyślałam, że moja buzia po prostu się oczyszcza. Po upływie ok. dwóch tygodni, wszystko zaczęło powoli wracać do normy. Niestety, pojawiło się wtedy delikatne wysuszenie skóry. Dlatego, używałam czegoś mocno nawilżającego na dzień i skóra z każdym dniem zaczęła wyglądać coraz lepiej.


Obecnie kończę już pierwszą tubkę i jakie efekty widzę w lustrze?

Przede wszystkim, krem zredukował niedoskonałości skóry do minimum. Moja buzia jest gładka, pryszcze pojawiają się sporadycznie i znikają w błyskawicznym tempie.
Pozbyłam się nieestetycznej "kaszki", która męczyła mnie na czole i w momencie krytycznym, również na policzkach. Cera jest wyraźnie rozjaśniona i promienna. Poza tym, pomijając początkowe niestabilności, krem nie wyrządził żadnej szkodny mojej twarzy. Był wystarczająco delikatny i przyjemny w stosowaniu. Po kuracji Effaclar'em, moja skóra jest po prostu bardzo dobrze oczyszczona.
Jeżeli chodzi o odblokowanie porów, to tutaj niestety nie zauważyłam wielkich fajerwerków. Wydaje mi się, że są one jedynie nieco mniej widoczne, bardziej ściągnięte.

W kilku słowach podsumowania, muszę stwierdzić, iż jestem oczarowana tym produktem. Jest to krem, któremu zawdzięczam doprowadzenie mojej, mimo że już nie nastoletniej, ale wciąż rozszalałej skóry do porządku. Wreszcie mogę swobodnie wyjść z domu bez makijażu i czuję się z tym dobrze.
Jeżeli, któraś z Was boryka się z podobnym problemem, polecam spróbować. Krzywdy ten krem nie wyrządzi, a może jedynie realnie pomóc.

Naprawdę polecam...:)
Magdalen...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...