piątek, 30 listopada 2012

Zdobycze z Rossmanna i nie tylko...

Jak mówiłam, tak też zrobiłam:) Poszalałam trochę na Rossmannowej promocji -40% oraz na innych nieco drobniejszych zakupach. Teraz trzeba będzie iść na detoks zakupowy, zdecydowanie...:D Póki co, mam wszystko to co "do życia mi potrzebne", dlatego grudzień będzie miesiącem oszczędzania i pracowania nad umiejętnością opanowania mojego małego zakupoholizmu.
Jedynie planuję skorzystać z Dnia Darmowej Dostawy, który odbędzie się 3.12.2012. W tej akcji biorą udział m.in: setare i zrobsobiekrem. Na pewno złożę zamówienie w sklepie Setare na moją hennę Khadi w kolorze Ciemny Brąz i zobaczymy czy nie dorzucę jeszcze czegoś ciekawego. dark_lady pisała o nowej dostawie, której jestem bardzo ciekawa:) Dla zainteresowanych TUTAJ pełna lista sklepów biorących udział w tej akcji.

Ale przechodząc do rzeczy, co udało mi się upolować w Rossmannie?:
Kupiłam:
* Bourjois Healthy Mix podkład rozświetlający odcień 51: Od bardzo dawna chciałam go mieć. Gdy usłyszałam o promocji Rossmanna od razu wiedziałam, że go kupię. Po kilkukrotnym użyciu jestem bardzo zadowolona:) 35,99 zł
* Bourjois Healthy Mix Korektor odcień 51: Poszukiwałam korektora pod oczy i padło na ten:) 23,99 zł
* Max Factor Fusion tusz do rzęs kolor czarny: Słyszałam dużo pozytywnych opinii na jego temat. Po bardzo udanym Masterpiece Max postanowiłam sięgnąć po jego fioletowego kuzyna. Póki co jestem nim wręcz zachwycona. 29,99 zł
* Astor błyszczyk Soft Sensation w kolorze Nude Rose: również od dawna był moim małym marzeniem. Chciałam go kupić, jednak cena 30 zł skutecznie mnie odstraszała. Teraz gdy nadarzyła się taka okazja, jest mój:) 17,39 zł
* Lakier Wibo do french'a nr 3: bardzo delikatny, nie rzucający się w oczy kolor. Dzięki niemu paznokcie wyglądają naturalnie i sprawiają wrażenie bardzo zadbanych. 3.89 zł
* Max Factor kredka  090 Natural  Glaze: kupiłam z myślą o linii wodnej i tam sprawdza się fantastycznie. 15,59 zł

Pozostałe zakupy:
* Płyny dwufazowe do demakijażu oczu Bielenda Bawełna i Czarna Oliwka: Moje must have. Są skuteczne, tanie. Trafiłam na promocję w drogerii Wispol i zapłaciłam 4.99 zł za sztukę. Więcej pisałam o nich w TYM poście.
* Essence 126 Date in the moonlight: granatowy odcień z mikroskopijnymi drobinkami. 6.99 zł
* Top Coat Golden Rose: to mój pierwszy w życiu Top:D Jeszcze nie miałam okazji go przetestować. Jestem bardzo ciekawa, czy przyspieszy wysychanie lakieru... 6.90 zł

Kupiłam także milusią bluzę w New Yorkerze. W chłodniejsze, jesienno-zimowe dni lubię takie ciepłe i wygodne stroje. Najbardziej urzekł mnie tutaj mięciutki kaptur. Choć na co dzień nie przepadam za kapturami, to ten bardzo przypadł mi do gustu. Cena: 79.95 zł Rozmiar S.

Pozdrawiam,
Magdalen...

środa, 28 listopada 2012

Aktualizacja włosów - listopad 2012

Wraz z końcem miesiąca, nadchodzi czas włosowej aktualizacji.

W listopadzie moje włosy zachowywały się całkiem przyzwoicie. Nie miałam z nimi większych problemów, choć zdarzały się, jak zawsze, dni wielkiego puchu. Najczęściej jednak były one spowodowane łopianową maseczką Babuszki Agafii, którą chcę jak najszybciej zdenkować. Zauważyłam, że nawet nakładana tylko na sklap (na długość nakładałam coś innego), potrafiła zrujnować mi fryzurę. Oj, bardzo jej nie lubię... Pełna recenzja TUTAJ
Poza tym pod koniec miesiąca testowałam maskę Biovax keratyna+jedwab, która bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie swoim działaniem.
Nie zapominałam o olejowaniu i stosowaniu wcierek. Początkiem listopada zdenkowałam kurację wzmacniającą Joanny, po której włosy ponownie zaczęły lecieć garściami. Po jej zużyciu wróciłam do Babuszki Agafii i problem minął (kocham ten tonik...:)). Od grudnia zabieram się za kurację Jantarem. Mam nadzieję, że sprawdzi się lepiej niż Joanna. 

Listopadowe włosy:

Jakich kosmetyków używałam najczęściej w listopadzie?:
* Alterra odżywka granat i aloes
* Alterra szampon biotyna i kofeina
* Łopianowa maska Receptury Babuszki Agafii KLIK
* Tonik przeciw wypadaniu Receptury Babuszki Agafii - Mój HIT:)
* Alterra maska granat i aloes
* Olejek łopianowy + kiełki pszenicy i olejek jojoba KLIK
* Alterra olejek

Podsumowując, bardzo pozytywnie wspominam listopad.
Wydaje mi się również, że moje włosy znacznie podrosły w tym miesiącu. Bardzo mnie cieszy ten fakt, gdyż nadal trwa akcja zapuszczania u frombodytohair i chciałabym abym w finale mogła pochwalić się długimi kłakami...:D

Pozdrawiam,
Magdalen

niedziela, 25 listopada 2012

-40% na kolorówkę w Rossmannie - macie coś na oku?

Z pewnością każda z Was słyszała już o wspaniałej promocji, którą obdarował nas Rossmann. Jestem bardzo ciekawa czy z niej skorzystacie?:) Ja jutro wybieram się na wielkie łupy. Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć wszystko co sobie zaplanowałam. Koniecznie napiszcie mi co Wy kupiłyście lub co zamierzacie kupić:) Obok takiej promocji nie można przejść obojętnie, nieprawdaż?:D
Czas trwania: 22.-28.11.2012

A oto moja planowana lista zakupów:
źródło
Bourjois, Healthy Mix, Anticerne Correcteur [Correcting Coancealer] (Korektor pod oczy)
źródło

* podkład Bourjois Healty Mix: od dawna chciałam go
wypróbować.



* korektor Bourjois Healty Mix




Max Factor, False Lash Effect Fusion Volume and Length Mascara (Tusz pogrubiająco-wydłużający)
żródło
Astor, Soft Sensation Liquid Care (Błyszczyk intensywnie nawilżający)
żródło



* Tusz do rzęs Max Factor False Lash Effect Fusion

* Astor błyszczyk Soft Sensation








Znając życie, po wejściu do Rossmanna wpadnie mi do koszyka jeszcze coś nieplanowanego:) Jednak powyższe rzeczy są dla mnie priorytetem. Miałyście któreś z nich? Możecie mi polecić, albo odradzić?

sobota, 24 listopada 2012

Kolejna odsłona projektu denko + zaległy TAG

Mój ostatni projekt denko pojawił się dość dawno, bo na początku września. Czas więc nadrobić zaległości i czym prędzej poopowiadać troszkę o kosmetykach, które udało mi się zużyć przez ostatnie 3 miesiące.

1. Żel pod prysznic Palmolive: dostałam go w prezencie i niestety kompletnie mi się nie spodobał. Paskudnie śmierdział, wysuszał skórę. Nie kupię go ponownie. Cieszę się, że wreszcie udało mi się go wymęczyć:)

2. Szampon Alterra do włosów farbowanych "Oliwki i kwiat lotosu": zdecydowanie najgorszy ze wszystkich szamponów Alterry. Potwornie podrażniał, wysuszał skórę głowy. Głowa bardzo mnie swędziała i pojawił się wręcz delikatny łupież! Bardzo słabo się pienił, miał rzadką konsystencję i szybko się skończył (w sumie to dobrze:))... Nigdy więcej go nie kupię.

3. Szampon Alterra wygładzający "Morela i pszenica": znacznie lepszy od poprzednika. Nie podrażniał, dobrze mył, zdecydowanie lepiej się pienił, dzięki czemu był bardziej wydajny. Myślę, że kiedyś do niego powrócę.

4. Masło do ciała Avon: Horror! Okropny, chemiczny śmierdziel! Kompletnie nie nawilżał, zostawiał lepiącą, nieprzyjemną warstwę. Zużyłam go do golenia nóg. Jedynie w ten sposób byłam w stanie go znieść... Nigdy więcej żadnego balsamu z Avonu.

5. Wcierka Joanna Rzepa: kompletnie się u mnie nie sprawdziła. Nie zapobiegła wypadaniu, a pod koniec kuracji zaczęła przetłuszczać i obciążać włosy. Więcej o niej pisałam TUTAJ. Nie kupię ponownie, chyba że zniszczy mi się ta wspaniała buteleczka, której używam teraz do innych wcierek.

6. Krem do mycia twarzy Alterra: mój ulubieniec. Nie mogę przeboleć faktu, że został wycofany;( Recenzja TUTAJ. Nie rozumiem dlaczego Rossmann wycofuje wszystko co jest naprawdę dobre i ma wielu fanów?! Najpierw zamieszanie z olejkami Alterry, potem Isana Babassu, teraz ten krem...;( Chętnie kupiłabym ponownie, jednak jest to nie możliwe.

7. Dwufazówki Bielenda Avokado i Bawełna: bardzo je lubię. Są tanie i skuteczne. Nie podrażniają oraz nie wysuszają skóry wokół oczu. Pisałam o nich TUTAJ. Na pewno kupię ponownie.

8. Dezodorant Adidas: męczyłam go ponad 2 lata:) Zapach był przyjemny, jednak kompletnie nie trwały. Nie kupię ponownie.

9. Mydło w płynie Isana: uwielbiam mydła w płynie Isany. Fantastycznie pachną, bardzo dobrze myją, nie wysuszają dłoni. Są tanie i wydajne. Na pewno kupię ponownie.

10. Nivea Visage Clean Deeper żel-peeling do mycia twarzy: peelingu to tutaj kompletnie nie czułam. Wysuszał, bardzo ściągał skórę. Nie kupię ponownie.

11. Tusz do rzęs Maybelline Volum Express Curved Brush: bardzo lubiłam ten tusz. Ładnie pogrubiał, podkręcał. Nie kruszył się i nie osypywał. Być może, kiedyś do niego powrócę.

12. Lakiery do paznokci: mają już parę lat...:) Zaschły na kamień.
_________________________________________________________________________________

Zostałam otagowana przez Martę G, za co bardzo jej dziękuję:)
                                                   
PYTANIA:
1. Kawa czy herbata?
Ciężko mi wybrać... Bardzo lubię to i to. Codziennie piję kubek kawy (nie wyobrażam sobie dnia bez tej czynności), a herbatę piję kilka razy dziennie:)

2. Twoje hobby?
Oprócz zamiłowania do kosmetyków i bzika na punkcie włosów, kocham muzykę. Sama śpiewam. W moim życiu przewinęłam się przez wiele konkursów, występów... Kocham to...:)

3. Domowa pielęgnacja włosów czy raczej kosmetyki sklepowe?
Trochę tego i tamtego...:D

4. Kolor włosów (naturalny)?
Bardzo popularny wśród Polek. Ciemny, mysi blond.

5. Czy lubisz Tagi?
Tak. Niektóre są naprawdę fajne.

6. Książka czy film?
Zdecydowanie książka. Filmów wręcz nie lubię oglądać.

7. Czy masz jakieś zwierzątko domowe?
Mam pieska:)

8. Ulubiona szminka (kolor)?
Lubię ciemne usta. Zazwyczaj moje oczy pomalowane są delikatnie, a mocno zaakcentowane są właśnie usta. Najlepiej czuję się w różnych odcieniach czerwieni.

9. Wieś czy miasto?
Wieś. Sama do centrum miasta mam ok. 12 km i tutaj gdzie mieszkam jest wspaniale:) Cisza, spokój, natura, łąki, lasy, drzewa, kwiaty, śpiewające ptaki, lekko szumiący ciepły wiaterek i to czyste, pachnące świeżością powietrze...hmmm... rozmarzyłam się:D Ja chcę wiosnę...!

10. Czy masz jakieś nałogi? (papierosy?)
Nie mam.

11. NK vs. Facebook?
Facebook.

piątek, 16 listopada 2012

Szybki haul + Co zabiera mi czas?

Dzisiaj będzie post pisany w pośpiechu:) Ostatnio mam bardzo mało wolnego czasu, przez co cierpi mój blog... Bardzo chciałabym częściej pisać posty, niestety nie jestem w stanie. Ale o tym za chwilę:)

Na początek wspomnę o skromnych zakupach poczynionych w ostatnich tygodniach.

* Maska Biovax Keratyna + Jedwab: moja pierwsza maska tej firmy. Jestem jej baaaardzo ciekawa:) Impulsem do jej zakupu był dla mnie wpis Anwen, u której sprawdziła się bardzo dobrze. Moje włosy lubią proteiny, mam więc nadzieję że polubią również Biovax'a:) 19,90 zł za 250 ml kupiona w aptece.

* Krem do rąk Isana: od pierwszego użycia stał się moim ulubieńcem. Robi wszystko to, co dobry krem do rąk robić powinien...:D Dlatego bardzo ubolewam nad faktem, iż jest to edycja limitowana i pewnie niedługo zniknie z Rossmann'ów. Mam nadzieję, że na jego miejsce pojawi się coś równie dobrego. Póki co, będę musiała zrobić sobie małe zapasy:) Ok. 4 zł za 100 ml kremu, do kupienia w Rossmannie.

* Odżywka do paznokci Eveline 8 w 1: ostatnio moje paznokcie zrobiły się strasznie łamliwe i często się rozdwajają. W walce o ich zdrowie, postanowiłam zaopatrzyć się w bardzo popularną i wychwalaną, odżywkę Eveline. Zobaczymy czy pomoże mi na mój problem... Ok. 10 zł za 12 ml - Rossmann

* Lakier Essence Colour&Go - 113 Do you speak love?: Uwielbiam nazwy lakierów Essence. Uwielbiam również ich kolory. Z trwałością jest niestety troszkę gorzej, no ale jak tu oprzeć się pokusie tych uroczych odcieni? Mój kolor to ciemna czerwień. Dwie warstwy na paznokciach wyglądają na mocno bordowy kolor. 6,99 zł za 8 ml - Drogeria Natura

* Korektor Bell Multi Mineral: korektor pseudo "mineralny", choć patrząc na jego skład na pierwszy rzut oka widać, że nawet nie stał obok prawdziwych minerałów:) Ot, taki chwyt marketingowy...:) Jednak co do samego produktu jest całkiem w porządku. Na pewno napiszę o nim recenzję. 10,59 zł - Drogeria Natura.

* Frotki do włosów: tutaj nie będę się rozwodzić... Po prostu do wiązania włosów:D 3,99 za 2 sztuki - Drogeria Natura


Teraz chciałabym poruszyć temat zawarty w tytule, czyli co pożera mi mój czas?
Odpowiedź jest krótka:    MATURA:)



Jestem obecnie w klasie maturalnej i przygotowania do majowej "tortury" trwają intensywnie już od początku września:) Rano wstaję przed piątą, wracam do domu późnym popołudniem (mam mnóstwo kółek, lekcji dodatkowych) i do nocy siedzę nad książkami.
Co więcej, jako przedmioty rozszerzone wybrałam biologię i chemię co wiąże się z ogromnym zakuwaniem:)
Tak więc, na prowadzenie bloga zostaje mi bardzo mało czasu. No niestety, są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze:) Pisanie bloga jest moim hobby. Bardzo to lubię i sprawia mi to ogromnie dużo frajdy. Jednak na rozrywkę mogę poświęcić teraz tylko minimalną ilość czasu. W związku z tym, będę troszkę rzadziej się tu pojawiać;( Będę jednak robiła wszystko co w mojej mocy aby mój blog nie był zbyt opuszczony i postaram się wrzucać co najmniej jedną notkę tygodniowo...:) Pod koniec maja ruszam ze zdwojoną siłą!:D

Pozdrawiam,
Magdalen:)

sobota, 10 listopada 2012

Olejek idealny? Tak, to on! Olejek łopianowy z kiełkami pszenicy i olejkiem jojoba.

Już po tytule można wyciągnąć wniosek, jaki charakter będzie miała dzisiejsza recenzja. Otóż, udało mi się znaleźć, po długich i ciężkich poszukiwaniach, olejek idealny. Jest nim rosyjskie cudeńko w postaci olejku łopianowego z kiełkami pszenicy i olejkiem jojoba firmy Nevskaya Korona. Jestem pewna, że na tym produkcie skończyły się moje poszukiwania olejowego hitu. Ten sprawdza się u mnie tak rewelacyjnie, że nawet ciężko dobrać mi odpowiednie słowa, aby wyrazić to co czuję:D

Skład:
bardzo krótki i niezwykle treściwy, czyli to co lubię najbardziej:)
Olus (olej roślinny), Arctium Lappa (olej łopianowy), Buxus Chinensis (olej jojoba), Triticum Vulgare (olej z kiełków pszenicy).

Olej mamy dostępny w 5 wersjach:
* czysty olej łopianowy
* z kiełkami pszenicy i olejkiem jojoba
* z drzewem herbacianym
* z rumiankiem
* z witaminami

Cena, dostępność i pojemność:
Za 150 ml płacimy:
* ok. 14 zł w Setare.pl KLIK
* 13,90 zł w Kalina-sklep.pl KLIK
Za taką jakość cena jest wręcz śmiesznie niska:)



Co mówi producent?:

"Olejek stanowi naturalny multiwitaminowy preparat zawierający optymalny zestaw witamin, soli mineralnych i kwasów, dzięki temu skutecznie rozwiązuje problemy skóry głowy oraz włosów w krótkim czasie. Szczególnie polecany do stosowania przy łamliwości włosów, utracie elastyczności, wypadaniu włosów. A także przy łupieżu i nadmiernym wysuszeniu skóry głowy.
SPOSÓB UŻYCIA: Olejek jest bardzo skuteczny przy  regularnym codziennym stosowaniu. Przywraca sprężystość nasady włosa. Sprawia, że włosy stają się mocne i lśniące. Intensywnie nawilża skórę głowy. Niewielką ilość olejku nanieść na włosy i delikatnymi ruchami, przez ok. 10 min, wmasować w skórę głowy. Zmywa się bardzo łatwo przy użyciu neutralnego szamponu. Kuracja powinna trwać  6 miesięcy. Nie zawiera konserwantów i syntetycznych dodatków."

Konsystencja: Jest mało "tłusta" jak na olej. Dość rzadka i lekka. Bardzo dobrze rozprowadza się na włosach.

Zapach: Bardzo delikatny, przyjemny. Wyczuwalny tylko podczas aplikacji, co dla mnie jest ogromnym plusem. Podczas jego używania można zapomnieć o męczących i śmierdzących zapachach niektórych olejków (np. Sesa)

Wydajność: zaskakująco dobra! Używam tego olejku 2 razy w tygodniu, już od 3 miesięcy i ubyło dopiero połowę buteleczki.


                                                                             Działanie:                                                                         
Mogę podpisać się rękami i nogami pod tym co mówi producent. Olejek ten stał się moim absolutnym hitem:)
Po pierwsze niesamowicie nabłyszcza moje włosy, które od zawsze były matowe. Teraz lśnią niczym tafla, jeszcze nigdy nie widziałam ich w tak dobrej kondycji. Poza tym bardzo mocno nawilża, wygładza. Włosy zdecydowanie mniej się puszą ( świetnie sprawdzi się u dziewczyn z wysoką porowatością, którym nie służy olej kokosowy). Pomagał mi też "zregenerować" włosy po hennie.
Co więcej, daje uczucie aksamitnej miękkości i gładkości. Zauważyłam również, że podkreśla i wzmacnia skręt. Dobrze nawilżone i odżywione włosy znacznie lepiej się układają. 
Fenomenalnie działa również na skórę głowy. Uspokaja ją, łagodzi podrażnienia. Jest też na tyle lekki, że nie powoduje wzmożonego wypadania. Producent obiecuje wręcz wzmocnienie cebulek, jednak lojalnie uprzedza o konieczności regularnego stosowania i efektach widocznych dopiero po 6 miesiącach. Olejek ten stosuję dopiero od trzech miesięcy, więc póki co nie odnotowałam wpływu na ilość wypadających włosów, patrząc jednak na skład wydaje się, że faktycznie może zadziałać:)
Olejek bardzo łatwo zmywa się delikatnymi szamponami. Nie obciąża włosów, lecz idealnie dociąża. Nie przyspiesza przetłuszczania się włosów.

Tak więc, jak wspomniałam w tytule, odnalazłam mój olejowy ideał. Spełnia absolutnie wszystkie moje oczekiwania. Moje włosy kochają oleje, a ten jest spełnieniem ich marzeń.
Myślę, że wypróbuję inne wersje tego olejku. Jestem bardzo ciekawa czy będą one równie dobre jak ten:)

Bardzo, baaardzo polecam:)

Pozdrawiam,
Magdalen...

czwartek, 8 listopada 2012

Recenzja porównawcza dwufazowych płynów do demakijażu oczu Bielenda

W kwestii demakijażu, kieruję się jedną zasadą: Ma być szybko i dokładnie:) Myślę, że większość z Was również nie przepada za męczącym zmywaniem makijażu, kiedy nasze oczy nieubłaganie się zamykają po długim, ciężkim dniu, a łóżko działa na nas ogromną siłą przyciągania:)
Dwufazówki z Bielendy bardzo pomagają mi w codziennym zmaganiu się z tym rytuałem:)
Wszystkie wypróbowane przeze mnie płyny bardzo skutecznie i szybko zmywają makijaż oczu. Wystarczy kilka "pociągnięć" i wszystko przepięknie schodzi. Jest to duża oszczędność czasu i naszych nerwów:)
Wcześniej używałam dwufazówki z Ziaji i nie było tak kolorowo. Nie dość, że demakijaż trwał bardzo długo (musiałam wiele razy pocierać oko, co wiązało się z podrażnieniem), to codziennie doznawałam jakże nieprzyjemnego pieczenia oczu. Tutaj nic takiego nie ma miejsca. Demakijaż nie powoduje podrażnień, pieczenia ani zaczerwienienia oczu. 
Warto też wskazać, iż obie fazy po wstrząśnięciu, dość długo utrzymują się zmieszane. Mamy więc wystarczająco dużo czasu, aby nasączyć wacik.
Co do zmywania makijażu wodoodpornego, nie mam niestety doświadczenia, ponieważ takiego nie stosuję. Podejrzewam jednak, że poradziłyby sobie z jego zmyciem.

Dwufazówki Bielendy są w średnio wydajne (nie spotkałam jeszcze bardzo wydajnej dwufazówki, zazwyczaj szybko się kończą).

Cena, dostępność i pojemność:
 Ok. 7 zł
Pojemność: 125 ml
Dostępność: wszędzie ich pełno:) np. Natura, supermarkety, czasami Biedronka.


<= Otwór, przez który dozujemy produkt ma odpowiednią wielkość. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się wylać zbyt dużo. Butelka jest szczelna (nic nie przecieka) i mocna (zaliczyła kilka upadków, z których wyszła cało, bez żadnych uszkodzeń)








Wersja z Bawełną:












Producent obiecuje nam wzmocnienie rzęs. Czy coś takiego zauważyłam? Raczej nie.. Wersja ta, jak pozostałe, bardzo skutecznie usuwa makijaż, jednak w odróżnieniu od reszty najbardziej mgli oczy. Nie jest to jednak jakaś bardzo duża mgła (nie może równać się z tą po olejku myjącym z BU), jednak lekko irytująca:) Poza tym, zdarzyło mi się, że kiedy wpadło mi odrobinę produktu do oczu, troszkę szczypało. Jednak kiedy nie wprowadzimy go do oka, nic takiego nie ma miejsca. Jest wystarczająco delikatny. Z pośród tych trzech zostawia najbardziej tłustą warstwę wokół oczu. Mi osobiście to nie przeszkadza, ponieważ zaraz po demakijażu oczu idę myć resztę twarzy.


Wersja z Avokado:













Również bardzo dobrze zmywa makijaż.
Znacznie mniej mgli oczy (tylko minimalnie na kilka minut po użyciu). Kiedy wpadnie nam do oka, szczypie mniej niż w przypadku wersji z bawełną.
Mniej tłustej warstwy wokół oczu.





Wersja z czarną oliwką:













Jako ostatni - mój ulubieniec. U mnie sprawdza się lepiej od pozostałych. Dlatego, że kompletnie nie mgli oczu. Po dostaniu się do oka, nic nie piecze, ani nie szczypie, nawet w stopniu minimalnym.
Mam też wrażenie, że faktycznie korzystnie wpływa na skórę wokół oczu. Nie zostawia tłustego filmu.
Co do skuteczności zmywania makijażu radzi sobie podobnie jak poprzednicy, czyli bardzo dobrze:)

Podsumowując, bardzo polecam wszystkie rodzaje płynów dwufazowych od Bielendy. Szczególnie jednak wersję z czarną oliwką, ona najbardziej przypadła mi do gustu:)
Jeżeli lubicie zmywać makijaż takimi produktami, myślę że Bielenda sprosta Waszym oczekiwaniom:)

Pozdrawiam,
Magdalen...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...